Festyn kolejowy w Pruszczu Bagienicy

27 lipca 2012 roku w trasę wyruszyl nasz letni pociąg specjalny by obsłużyć coroczny festyn kolejarski w Pruszczu Bagienicy ,,Zapomniana stacja,,

Od 2005 roku na stacji kolejowej Pruszcz Bagienica zawsze w ostatnią sobotę lipca organizowany był Festyn Kolejarski "Zapomniana Stacja". Tak było i w tym roku. Tegoroczny festyn otworzył przyjazd pociągu specjalnego z Koronowa. Pociąg wyruszył ze stacji Chojnice zgodnie z rozkładem jazdy o godzinie 10:40, z Tucholi o 11:33.

Dzień z przygodąPociąg podzielony był na cztery kursy. Chojnice - Koronowo, Koronowo - Pruszcz Bagienica, Pruszcz - Bagienica - Koronowo, Koronowo - Chojnice. Łącznie z tych czterech kursów skorzystało ponad 350 osób.

Był to co prawda najmniej obłożony pociąg specjalny do tej pory - z uwagi na upał, lub jak twierdziło wiele chętnych osób w sobotę pracowały. Do Koronowa pociąg przybył po godzinie 14 z około 30 minutowym opóźnieniem. Opóźnienie pociągu wynikało z chęci sfotografowania pociągu na wiadukcie w Buszkowie.

W Koronowie pociąg miał planowy postój do godz 15:30, w tym czasie wiekszość podróżnych udała się do pizzerii "Wenecja" przy ulicy Pomianowskiego 23 gdyż tam za okazaniem biletu na przejazd każdemu przysługiwała zniżka 50% na wszystkie pizze.

W Pruszczu Bagienicy pociąg otworzył festyn kolejarski "Zapomniana Stacja" o godzinie 16:40.

Fenomenem tego pociągu był miłośnik kolei z Czech, który przyjechał pociągiem do Bydgoszczy, stamtąd do Koronowa autobusem by przejechać się pociągiem. Poza tym pociągiem podróżowały osoby z Gdańska, Tczewa, Kościerzyny, Pisza, Kowar, Warki, Warszawy i okolic naszego regionu. Z zagranicznych gości był wspomniany wcześniej miłośnik kolei z Czech, rodzina z Niemiec przebywająca na urlopie w Pruszczu Bagienicy, oraz grupa przyjaciół z Holandii (wśród nich obywatel Belgii), oraz mieszkający na stałe w Koronowie obywatel Norwegii.

Dzień z przygodą Dzień z przygodą


Po festynie pociąg ponownie przyjechał do Koronowa tym razem już punktualnie o godzinie 20:28. Z Koronowa do Chojnic pociąg odjechał planowo o godzinie 21:00 niestety z powodu lekkiego na początku deszczu i wysokich traw nie zajechał on daleko. Tuż za lasem z powodu położenia się traw od wody i wyciskaniu przez jadący pociąg tłuszczy roślinnych pociąg zaczął się ślizgać, jadąc coraz wolniej z prędkością 3 - 5 km/h aż w końcu zatrzymał się. Zapaleni miłośnicy wiedzieli co w takich przypadkach robić, natychmiast kilku opuściło skład i ręcznie garściami brali piasek z pól i sypali na szyny. Gdy zasypano tak około pół kilometra toru pociąg ruszył. Do Buszkowa skład jechał godzinę, dopiero jadąc z górki w Buszkowie nabrał prędkości, która to raz malała a raz zwiększała się aż do Gostycyna, gdzie sytuacja się powtórzyła. W efekcie pociąg był w Tucholi po północy a w Chojnicach przed godziną pierwszą w nocy.

Był to prawdziwy dzień z przygodą.